Odchudzanie – jak możecie zaprzeczać oczywistości?

Sierpień 12, 2016 | Autor: odado w Bez kategorii

Bardzo łatwo. Jedzenioholik, gruby czy chudy, nie ma poczucia własnego ciała. Przez całe lata wasze kształty się zmieniały. Jednego lata nosiliście dwunastkę, a następnego dwudziestka czwórka była przyciasna. Całkiem logicznie brzmi wytłumaczenie, że „ubrania skurczyły się w wirówce”. Większość z was przybierała i zrzucała kilogramy tak szybko, że nawet nie zauważyliście, kiedy wasze ciało rozrosło się do olbrzymich rozmiarów. Brak poczucia własnego ciała pomaga trwać w zaklętym kręgu tycia i chudnięcia. Przybraliście i zrzuciliście w swoim życiu tysiące kilogramów, więc myślicie, że to zupełnie normalne. Niezliczone ranki składaliście hołd płaskiej maszynce na sprężynę, z której uczyniliście boga – wielkiego boga zwanego Wagą.

Ten bóg na pewno was nie oszuka. Jednak nawet on nie pokona taktyki zaprzeczania. Przykładem może być sprawa Patrycji. Ta atrakcyjna i inteligentna kobieta ma jasno określone wyobrażenie o sobie i o swojej dopuszczalnej wadze. Wiedziała, kiedy ma nadwagę i jaki jest górny limit, którego nie wolno jej przekroczyć. Masa jej ciała wahała się między 60 a 72 kilogramami. Te liczby mieściły się w granicach przyzwoitości. Tak długo, jak wielki bóg Waga je pokazywał, wszystko było w porządku. Po każdej nowej diecie-cud albo przed spotkaniem towarzyskim, kiedy to rozmiar sukienki był celem, a post środkiem, Patrycja ważyła około 60 kilogramów.

Z kolei pomiędzy Świętem Dziękczynienia a Nowym Rokiem albo po wakacjach ważyła około 72 kilogramów. Było to może niemiłe, ale dawało się przewidzieć, zrozumieć i zaakceptować. Pasowało do jej wyobrażeń o życiu i o sobie.

Patrycja dobrze wiedziała, że gdyby tylko przekroczyła 72 kilogramy, dzwonek alarmowy kazałby jej natychmiast biec do apteki albo na salę gimnastyczną. Jednak jej samopoczucie pozostawało znakomite, ponieważ nie przekraczała zaklętej liczby 72. I wtedy coś się stało. Nieoczekiwane zawirowania zawodowe kazały Patrycji szukać pociechy w jedzeniu.

Ono pozwalało jej więcej pracować, dzięki czemu mogła odrobić straty. Nie kontrolowała ilości pożywienia. Przez trzy miesiące nie znalazła chwili czasu, by wejść na wagę. Nie ma w tym nic niezwykłego. W taktyce zaprzeczania jest normalną rzeczą, że waga, tabele z ilością kalorii, obcisłe ubrania „zapodziewają się gdzieś”. Patrycja parła naprzód, niepomna niczego.

Kiedy wreszcie trudności w pracy miała za sobą i odnalazła wagę, ta pokazała 85 kilogramów! Niemożliwe! Ta liczba nie pasowała do jej wyobrażeń o sobie. Taktyka zaprzeczania rozpostarła skrzydła niczym demon, chroniąc wyobrażenia Patrycji. „Waga musi być zepsuta” – zaszeptało jej w duszy. Reakcja Patrycji była natychmiastowa. Wyrzuciła wagę. Absurd? Może. Ale u jedzenioholików bynajmniej nierzadki. Wielu z nich nie waży się latami. Najpierw modlą się do wagi, a później ją odrzucają. W ten sposób się bronią.

Patrycja musi najpierw stanąć na wadze, stawić czoła rzeczywistości i przestać zaprzeczać faktom. Musi zrozumieć, że napięcia w pracy były dla niej wygodnym pretekstem do objadania się. Być może, aby położyć kres jedzeniu, będzie musiała zrezygnować z niektórych obciążeń zawodowych. Dotąd wolała po prostu odchudzać się niż ryzykować zasadnicze zmiany trybu życia. Musi jednak podjąć ryzyko powrotu do zdrowia. Tak samo, jak zaprzeczacie faktom natury fizycznej, odrzucacie i te dotyczące sfery psychicznej.

Wasze życie pełne jest tajemnic, z którym nie zdradzacie się ani przed innymi, ani nawet przed sobą. Trzymaliście w tajemnicy prawdę o swoich zwyczajach żywieniowych i w ten sposób zbudowaliście sobie prywatne piekło. Rzadko zdarza wam się zwierzać innym z tego, co czujecie. Dotyczy to zarówno „przymilaczy”, zawsze słodkich i czarujących, jak i brutalnych „twardzieli”, którzy wydają się nigdy nie przeżywać momentów słabości. Obydwa te stereotypowe wzorce, powszechne u jedzenioholików, nie dopuszczają możliwości istnienia swoich przeciwieństw. Tymczasem trzeba się pogodzić z niezaprzeczalnym faktem, że im więcej ukrywamy, tym bardziej jesteśmy chorzy.

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *