Odchudzanie – przyznaj się, że jest źle.

Grudzień 10, 2016 | Autor: odado w Bez kategorii

„Tak, jest źle…, a bez pomocy będzie jeszcze gorzej”. Biorąc do ręki tę książkę, zrobiliście pierwszy krok ku zdrowiu. Przekartkowaliście już większość książek, zalecających łatwiejsze, łagodniejsze metody, i nie znaleźliście w nich niczego dla siebie. Stare powiedzonko mówi: mam dobrą i złą wiadomość! Najpierw zła.

Każdy jedzenioholik musi zrozumieć, że cierpi na nieuleczalną chorobę. Aby ją pokonać, trzeba podjąć radykalne kroki. Wyleczenie z przymusowego objadania się jest trudne; jak już powiedzieliśmy, jest to najtrudniejsze zadanie w waszym życiu. Teraz dobra wiadomość: trudne nie znaczy przecież niemożliwe. A kiedy zrozumiecie, że leczenie jest trudne – kiedy uznacie potrzebę radykalnej zmiany – od razu wszystko stanie się łatwiejsze.

Choć wie-lu lekarzy podawało wam nad wielkim, brązowym biurkiem, przepisy na diety zawierające 1200 kalorii dziennie, to ani jeden nie powiedział: „Wiem, jak trudno tego przestrzegać”. Po prostu wręczano wam kartki papieru, oczekując, że z całą pewnością będziecie się trzy-mać zaleceń. Gdybyście jednak byli w stanie przestrzegać tych zaleceń, NIGDY NIE ZNALEŹLIBYŚCIE SIĘ W TYM GABINECIE.

Teraz już wiecie, co robić. Trudno jednak zrobić to samemu. Osobiście próbuję się kontrolować przez całe życie, ale nie potrafię. Ciężko się do tego przyznać, ale taka jest prawda. Trudno osiągnąć etap głębokiego zrozumienia swojej prawdziwej sytuacji. Jestem pewna, że już bywaliście blisko osiągnięcia tego stanu, przekonani, że potraficie zmobilizować całą siłę woli i walczyć tak długo, jak trzeba.

Wyznaczyliście sobie docelową wagę, dzień,  w którym chcieliście ją osiągnąć i zacisnęliście zęby. Zakładaliście jednak – i w tym tkwi problem – że mobilizacja będzie potrzebna przez tydzień, miesiąc, no, może rok. Przyczyną była błędna myśl, że wraz ze zbędnymi kilogramami znikną problemy. To nieprawda!

Zaciskanie zębów nie przyniosło efektów. Kto lubi przyznawać się do porażki? Zamiast tego: Chcemy wierzyć, że nasz jedyny prawdziwy problem to problem wagi ciała. Nie zgadzamy się być na diecie do końca życia. Obiecujemy sobie: „Kiedy zeszczupleję, już nigdy, przenigdy nie utyję”.

W efekcie szukamy przyczyn porażki, zamiast cieszyć się sukcesem. Aby wyzdrowieć, trzeba zrozumieć, że dotknęła nas przewlekła choroba. Trzeba o tym pamiętać przez cały czas. Nie można „tego za-mieść pod dywan” i zapomnieć, choć często mielibyście na to ochotę. Ta choroba przeniknęła wszystkie aspekty waszego życia. Przypomnijcie sobie tylko, jak wiele czasu zajmuje wam myślenie, co jeść al-bo czego nie jeść, co nosić albo czego nie nosić, co osiągnąć albo czego nie osiągać. Musicie sprawić, aby powrót do zdrowia dotyczył całego życia, tak jak przedtem choroba. Zamiast żyć w atmosferze nieustającej próby generalnej, zacznijcie od natychmiastowej akceptacji siebie i swojego życia. To nie jest ćwiczenie. To podstawa! W tym rozdziale zobaczycie, w którym miejscu drogi do samoakceptacji się znajdujecie. Granice etapów są płynne. Będziecie iść do przodu i cofać się, jak również przebywać na dwóch albo trzech etapach jednocześnie. Kiedy skończycie czytać ten artykuł, będziecie wiedzieli, gdzie jesteście i jaki jest wasz podstawowy mechanizm adaptacyjny. Ruszajmy więc!

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *